
Co łączy muzułmanina, Tatara, samotnego ojca, apostatę, byłego narkomana i alkoholika? Z pozoru nic. W ostatnią sobotę, 13 grudnia te osoby połączyła akcja „Żywa Biblioteka”, odbywająca się w Suwałkach już po raz drugi.
Autor: Agnieszka Bielawska
Tak łatwo jest przekreślić z góry drugiego człowieka ze względu na jego przeszłość, religię, zawód, narodowość czy orientację seksualną. Stereotypy zakłamują spojrzenie na innych ludzi, często odrzuconych przez społeczeństwo. Ale wystarczy porozmawiać z takimi osobami, spróbować zrozumieć – może się wtedy okazać, że ich codzienność nie różni się zbytnio od naszej. Mają rodziny, pracę, pasje, dążą do wyznaczonych celów.

Szansą na konfrontację stereotypów z rzeczywistością tych osób jest „Żywa Biblioteka”. Akcja ta pozwala z spotkać się i wejść w dialog z „Żywymi Książkami”. Z katalogu można wybrać osoby i porozmawiać z nimi na tematy, których na co dzień się nie porusza..
Taka konfrontacja w Bibliotece Publicznej im. Marii Konopnickiej odbyła się już po raz drugi. Suwalska „Żywa Biblioteka” udostępniła nam bardzo ciekawą ofertę „Żywych Książek”. W katalogu można było znaleźć takie pozycje, jak: Były więzień, Samotny ojciec, Osoba chora na schizofrenię, Weganin, Muzułmanin, Tatar, Ateista – apostata, Osoba chora na raka, Wegetarianin, Niepijący alkoholik, Były narkoman.

Oczywiście był też dostępny Podręcznik – Organizator, który przybliżał historię powstania idei tej niecodziennej wypożyczalni książek. „Żywa Biblioteka ma swoje początki w Danii, i przez ostatnie 15 lat rozprzestrzeniła się na cały świat. Do Polski inicjatywa ta przywędrowała w 2007 roku. Począwszy od Wrocławia, potem projekt ten pojawiał się też w innych miastach. Ponadto przewodnik podkreślał cel akcji – zachęcenie do rozmowy, poznawania drugiego człowieka, redukując w ten sposób dystans i uprzedzenia.
Tegoroczna edycja tej akcji społeczno-edukacyjnej w naszym mieście spotkała się z dużo mniejszym zainteresowaniem niż dwa lata temu. Przyczyn tego może być wiele: okres przedświąteczny, zapracowanie, a może po prostu strach przed konfrontacją czy brak gotowości na stawianie trudnych pytań.
Każda z odwiedzających Bibliotekę osób miała 30 minut na rozmowę z poszczególną „Żywą Książką”. Jedna z Czytelniczek zapytana o wrażenia z „czytania” odpowiedziała, że pół godziny to zbyt krótko by przeczytać „od deski do deski”. Wyraziła też zdziwienie małego zainteresowania tegoroczną edycją, mimo tak bogatego katalogu.

Wśród pozycji „Żywej Biblioteki” bardzo ciekawą historię opowiedział Samotny ojciec. Na pierwszy rzut oka to normalny mężczyzna, uśmiechnięty, pełen energii do życia. Nikt by nie pomyślał jak bogata i jednocześnie trudna przeszłość kryje się za tym optymizmem. Czytając poszczególne strony tej „Żywej Książki” można dowiedzieć się nie tylko o samotnym wychowywaniu sześcioletniej córki, a także o tym, jak bohater poradził sobie z rzeczywistością jako były narkoman i więzień.
„Narkotyki podwyższają adrenalinę, dają energię do działania” – więc jak poradzić sobie z nudnym życiem po odstawieniu „dopalaczy”? Odpowiedź jest prosta – „trzeba szukać takiej siły w czymś innym, ja ją odnalazłem w surfingu”. Kolejne strony ukazują nam rzeczywistość po wyjściu z więzienia. „Wychodzisz i masz czystą kartę, od Ciebie zależy jak ją zapiszesz”. Zacząć od nowa – wydaje się proste w wykonaniu. Ale rzeczywistość byłego więźnia w obecnych czasach nie jest łatwa. Ludzie myślą – „siedział, to nie może być dobrym człowiekiem, nie mógł się zmienić”. Ale więzienie zmienia człowieka. Zagłębiając się w lekturę, nasuwa się jeden podstawowy wniosek – ważne, by mieć dla kogo pracować nad sobą, zmieniać się na lepsze. Tutaj tą osobą jest sześcioletnia dziewczynka, rezolutna i ciekawa świata, wychowywana bez matki. Wiele osób mogłoby rzec „żal mi tej małej, nie ma matczynej miłości”. Ale podczas uważnego czytania, wyraźnie widać, że dziewczynka ma cudownego ojca, który świetnie odnajduje się w tej roli, pomimo trudności związanych z niepełnosprawną ręką. „Lubimy wspólnie oglądać bajki, siedzimy przytuleni i zwyczajnie cieszymy się, że mamy siebie” – wspólne chwile łączą ludzi, tworzą więź. To jedno z przesłań tej „Żywej Książki”. Inne, równie ważne, zachęca do pracowania nad sobą, zmieniania się na lepsze.

Inną interesującą „pozycją” w katalogu „Żywej Biblioteki” była Osoba chora na raka. To choroba XXI wieku. Nowotwór czasem dotyczy znajomych, kogoś z rodziny, a czasem nas samych. Chęć ucieczki, strach – często towarzyszą podczas zetknięcia z nią. „Moje znajome nie pytają jak się czuję, jakby bały się odpowiedzi, jest to temat tabu” – opowiada „Żywa Książka”. Nie jest łatwo żyć z myślą, że ktoś bliski choruje, że może niedługo odejdzie. Więc jak poradzić sobie z chorobą, gdy dotyczy ona nas samych? Jak odrzucić lęk przed śmiercią na bok i mimo wszystko dalej żyć? „Tuż po tym jak się dowiedziałam, że jestem chora, czułam strach. Ale czy to był strach przed śmiercią? Może przez chwilę, na początku. Bardziej bałam się, że nie będę mogła osiągnąć kilku zamierzonych celów, że nie doczekam się ważnych chwil w mojej rodzinie – komunii wnuka, czy bierzmowania wnuczki. Dyskutowałam też na ten temat z Bogiem, kłóciłam się z Nim, próbowałam w jakiś sposób wyperswadować tak szybkie zabranie mnie”. Ważne jest, by pogodzić się z tym, co jest nie możliwe do zmiany. Ale ważniejsze jest, by próbować zmieniać coś, co jesteśmy w stanie zmienić. „Jestem katoliczką i godzę się z tym co daje mi Bóg. Nawet z chorobą. Ale uważam, że byłoby grzechem z mojej strony, gdybym nie podejmowała żadnych działań, by walczyć z nowotworem. Dlatego staram się dbać o siebie, jeździć na badania kontrolne”. Choroba, która zmienia całe nasze życie, pozwala uważniej spoglądać na codzienne chwile, dostrzegać różne szczegóły. „Dopiero teraz zauważyłam, jak mój kot się śmiesznie przeciąga. Wcześniej nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Nie śpieszę się tak jak przed chorobą. Wtedy lubiłam działać, wszędzie mnie było pełno. Teraz żyję wolniej, rozważniej, chwytam każdy dzień i cieszę się chwilą”. To chyba najlepsza recepta w walce z nowotworem: nie poddawać się i żyć dla innych. Ta „Żywa Książka” to wzruszająca historia o godzeniu się ze śmiercią, pogodnym odchodzeniu, a jednocześnie pełna optymizmu i pozytywnego myślenia.
Nie każdy z nas jest gotowy mówić o tym co przeżywa lub przeżył kiedyś. Dlatego warto korzystać z okazji rozmowy z „Żywymi Książkami” – warto posłuchać, jak dany problem wygląda z innej perspektywy. Uczą otwartości na drugiego człowieka, podejmowania dialogu z autentyczną osobą.










