Beksińscy spod pióra Magdaleny Grzebałkowskiej (foto)

15.02.2017; Suwalki; Muzeum Okregowe. Magdalena Grzebalkowska © 2017 Wojciech Otlowski

Prezentowana od ponad dwóch miesięcy retrospektywna wystawa prac wszechstronnego i cenionego artysty, jakim niewątpliwie był Zdzisław Beksiński, została obudowana rozmaitymi wydarzeniami towarzyszącymi. W styczniu w Muzeum Okręgowym w Suwałkach gościł Wiesław Weiss, autor obszernej – i jak sugeruje tytuł – prawdziwej biografii syna artysty – Tomasza Beksińskiego. W środę, 15 lutego spotkanie z czytelnikami odbyła Magdalena Grzebałkowska.

Autor: Katarzyna Otłowska

Wiesław Weiss podkreślał wartość swojej pracy i szczególne więzi łączące go z młodszym Beksińskim (wszak przez lata pisywał on felietony do miesięcznika, którego Weiss był redaktorem naczelnym). Siedmiusetstronicowa pozycja z pewnością zawiera wiele materiałów i w porównaniu z liczącym niespełna pięćset stron „Portretem podwójnym” może wydawać się wydawnictwem cenniejszym. Jednak nie liczba stron, ale forma przekazu, sposób ujęcia tematu są tym, co przekonuje, zjednuje czytelnika. Zresztą jak powiedziała Magdalena Grzebałkowska podczas środowego spotkania w suwalskim muzeum, nie rości sobie ona prawa do jedynej, pełnej, prawdziwej i ze wszech miar obiektywnej wersji rodzinnych relacji, portretów bohaterów i motywacji ich czynów – ta zresztą w wielu przypadkach bywa im samym tylko znana. Autorka stwierdziła, że zależało jej na jak najpełniejszym oddaniu wiadomości, które zdobyła o dramatis personae (jeśli tak byśmy nazwali sportretowane postacie), powstrzymywała się od własnych ocen czy komentarzy, ale jednocześnie ma świadomość, że każda publikacja to jednak własna, niejako prywatna wersja zdarzeń i osób. Przywołała słowa Agaty Tuszyńskiej, pod którymi się podpisuje, dotyczące tego, że stworzenie czyjejś biografii nie sprawia, że autor ma patent na prawdę w odniesieniu do danej osoby.

Styczniowy gość podkreślał, że był serdecznym kolegą Tomasza Beksińskiego – a już to może rzutować na ocenę jego publikacji, gdyż takie relacje – choćby mimowolnie – rzutują na wspomnienia, ich interpretację. Z pewnością ta swego rodzaju zażyłość motywowała Weissa do sięgnięcia „po pióro”. Na tym tle może dziwić motywacja Magdaleny Grzebałkowskiej. Zapytana przez prowadzącą spotkanie Katarzynę Kamińską, polonistkę i dziennikarkę, o powód zajęcia się rodziną Beksińskich, autorka odpowiedziała, że było to „zlecenie”, które otrzymała. Wcześniej w podobny sposób podjęła się napisania biografii księdza Jana Twardowskiego, także ostatnia jej publikacja – „Rok 1945″ zaistniała z inspiracji wydawnictwa (tym razem Agory, bo obie biografie wydał Znak).

A choć ani z poezją księdza Twardowskiego, ani ze sztuką starszego Beksińskiego, ani z audycjami jego syna nie miała autorka dużej styczności i nie stanowiły te zagadnienia jej pasji, to trzeba przyznać, że odmalowane słowami portrety tych osób są lekturą niezwykle ciekawą, wciągającą. Można by się pokusić o stwierdzenie, że fakt, iż Magdalena Grzebałkowska jest absolwentką wydziału historii (na Uniwersytecie Gdańskim) i z wykształcenia archiwistką jest kluczem do jej twórczości. Jak zdradziła zebranym słuchaczom, pisanie to ciężka praca, równie ciężką pracą jest także zbieranie materiałów. Jednak każdy etap pracy nad książką wykonany sumiennie i z zaangażowaniem owocuje stworzeniem pozycji, która zadowoli zainteresowanych tematem, ale wciągnie i zafrapuje nawet i mniej pasjonujących się tematem czytelników.

Rok zbierania materiałów, wyjazd z rodziną na miesiąc do Sanoka (autorka mieszka w Sopocie), zjednywanie i przekonywanie do swego pomysłu osób, które mogłyby pomóc w budowaniu portretu bohaterów – to wstęp do pracy stricte literackiej. Potem trzeba wszystko „skleić”, znaleźć pomysł na książkę, na ujęcie tematu, stworzyć pierwsze zdanie, które według autorki jest niezwykle ważnym pierwiastkiem rzutującym na dalszą pracę. Jak zdradziła pisarka, w przypadku „Portretu podwójnego” zastanawiała się nad nim dwa tygodnie!

Obraz „dziwnej” rodziny, portret dwóch wybitnych osobowości, ich niełatwej egzystencji w małomiasteczkowej społeczności, przenosiny do stolicy i życie rodziców i syna – oddzielnie, ale tak blisko siebie (mieszkali w blokach vis- à-vis), fobie i fascynacje, pasje i marzenia – pięćset stron książki Magdaleny Grzebałkowskiej to doskonała lektura – kilku ciekawostek, paru historii zachęcających do sięgnięcia po nią mogli wysłuchać zebrani w suwalskim muzeum. Sala, w której odbywają się tego typu spotkania, była szczelnie wypełniona. Dwie godziny autorskiego wieczoru minęły niepostrzeżenie – była i okazja do zadania pytań – i trzeba przyznać, że książka budzi silne emocje, czemu dały wyraz zgromadzone osoby. Choć spotkanie zorganizowane zostało w związku z wystawą prac Zdzisława Beksińskiego goszczącą w suwalskim muzeum, to nie tylko „Portret podwójny” był tematem pytań, refleksji i rozmów. Autorka zdradziła, że ma najbardziej emocjonalny stosunek do historii bohaterów przedstawionych w „Roku 1945″ – odnosiła je do siebie, poznając je stawiała siebie czy swych bliskich w miejsce osób przeżywających dramatyczne zdarzenia z tamtych czasów. Jest w tej książce i suwalski akcent – rozmowa z panią Niusią pozwoliła pisarce w pełni zrealizować jej zamierzenia dotyczące stworzenia obrazu tego szczególnego roku, roku wojny i pokoju.

Odbiór książek Magdaleny Grzebałkowskiej jest na pewno rozmaity, choć wnioskując po ocenach jej książek na stronie jednej z popularnych księgarni internetowych orzec można bez wahania, że autorka ma imponujące grono wielbicieli, jest styl pisania przekonuje i ujmuje, czekamy zatem na kolejną publikację, nad którą autorka pracuje – ma ona dotyczyć Krzysztofa Komedy.

Fot. Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Dodaj komentarz