#PANdaRADE: Zabójcze Suwałki? [prawie recenzja książki]

Ilustr. all-free-download.com

#pandarade – cykl felietonów, myśli luźnych, komentarzy dotyczących rozmaitych tematów, kwestii aktualnych, wymagających uwagi na portalu „Niebywałe Suwałki”. Autor tekstów pozostanie anonimowy, ale na pytania i uwagi chętnie odpowie za naszym pośrednictwem: redakcja@niebywalesuwalki.pl

Suwałki znalazły się w elitarnym gronie najniebezpieczniejszych miast świata. Tokyo (Japonia), Los Angeles (USA), Czerapuńdżi (Indie), Bangkok (Tajlandia), Hilo (Hawaje, USA), Rio de Janeiro (Brazylia), La Paz (Boliwia), Nowosybirsk (Syberia, Rosja), Kampala (Uganda, Afryka), Longyearbyen (archipelag Svalbard, Norwegia), Kingston (Jamajka). „Co nas może zabić w mieście. Przewodnik, po którym odechce się wam podróży, a w domu poczujecie się nieswojo” autorstwa Szymona Drobniaka — niezwykła książka, która przedstawia zagrożenia, jakie czyhają na człowieka w powyższych miastach oraz w wielu innych.

W Japonii śmierć może zadać ryba fugu oraz olbrzymi szerszeń, w Islandii — jökulhlaup, w Australii — kostkomeduza, w zatoce Fundy w Kanadzie — pływy (największa amplituda pływów morskich w skali globu), a na Korsyce (wyspa na Morzu Śródziemnym należąca do Francji) — casgiu merzu, czyli ser spożywany z żywymi (sic!) larwami pewnej muchy. W Brazylii żyje gatunek pająka, który może nawet wywołać śmierć przez erekcję (sic!).

A jakie śmiertelne niebezpieczeństwa czekają na mieszkańców Suwałk oraz turystów odwiedzających nasze miasto? Nie, nie są to niedźwiedzie polarne. Okazuje się, że przez większą część roku możemy spać spokojnie. Problemem jest zima, w dodatku tylko taka, która przynosi nam lodowe sople zwisające z dachu wysokich budynków. Czy taki sopel może zabić? A jeśli tak, jakie warunki muszą zostać spełnione, by lodowy stożek przebił coś tak twardego jak ludzka czaszka? Pan Drobniak udziela wyczerpującej odpowiedzi.

Jeśli chodzi o same Suwałki, to w zasadzie tyle. Problemy zaczynają się, kiedy postanowimy wybrać się w piękne okolice naszego miasta. Jakie zagrożenia niesie Suwalszczyzna? PŁO (muszę przyznać rację panu Drobniakowi, że to słowo brzmi złowrogo). Jakie znowu pło?

Okładka książki Szymona Drobniaka „Co nas może zabić w mieście?”

Gdy przed laty odkrywaliśmy z kolegami Suchary w okolicach Krzywego (na długo zanim pojawiła się ścieżka dydaktyczna „Suchary”) nazywaliśmy to dywanikami. Już kojarzysz? Pło to „kożuch roślin torfowiskowych występujący na wodzie w formie zarastającego brzegu lub rodzaj pływającej wyspy, powstałej w wyniku odrywania się mszarów torfowcowych porastających brzegi jeziora. Stanowi etap zarastania zbiornika wodnego, tworząc trzęsawisko. Zwykle ma charakter torfowiska przejściowego” (definicja za Wikipedią).

Muszę przyznać, że sam nigdy nie miałem odwagi pohasać po słynnych dywanikach (być może mózg ostrzegał mnie, że pło to zło;), ale moi koledzy zapewniali, że to świetna zabawa. Kto mógł przypuszczać, że niebezpieczna?

Na Suwalszczyźnie grożą nam także suche pułapki. Oddaję głos Szymonowi Drobniakowi: „Spacerowanie po suwalskich lasach może skończyć się także suchym odpowiednikiem utonięcia. Na piaszczystych terenach występują bowiem suche kurzawki – miejsca wypełnione bardzo luźnym, napowietrzonym piaskiem. Substancja taka zachowuje się niemal jak gęsta ciecz i jeśli na niej staniemy, bardzo szybko się w taki piach zapadamy. Głębokie kurzawki mogą pochłonąć całego człowieka i jedynie wystrzeliwujący z nich pióropusz piachu będzie sygnalizować nasz koniec…”

„9 na 10 wypadków zdarza się w domu. Nie siedź w domu” – serio?! Już nigdy nie zaufam reklamom;)

Oczekiwania vs rzeczywistość?

Czy zagrożenie opisywane przez Szymona Drobniaka faktycznie zagrażają mieszkańcom i osobom odwiedzającym Suwałki oraz Suwalszczyznę? Przyjrzyjmy się statystykom dostarczonym przez oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Suwałkach.

Z policyjnych systemów wynika, że w ostatnich kilku latach NIE BYŁO przypadku śmierci lub uszczerbku na zdrowiu z powodu spadających sopli. Zimą w Suwałkach śmiertelnym zagrożeniem jest wychłodzenie organizmu. W sezonach zimowych od 2012/2013 do 2016/2017 z powodu wychłodzenia zmarło w Suwałkach 11 osób.

Również w przypadku „śmiertelnego ataku pła” w policyjnych systemach nie znaleziono ani jednego przypadku zgonu. W latach 2014-2017 odnotowano 15 przypadków zgonu przez „tradycyjne” utonięcie. Co ciekawe, dwa utonięcia miały miejsce podczas zimy.

Rzeczywistość mówi jasno – Szymon Drobniak, delikatnie mówiąc, mija się z prawdą. Jak to zatem jest z tymi całymi soplami oraz płem? Czyżby autor „Co nas może zabić w mieście” był tzw. bajkopisarzem albo miłośnikiem fantastyki?

Dla kogo jest ta książka?

Choć w podtytule pada słowo „przewodnik”, książka pana Drobniaka z całą pewnością przewodnikiem nie jest. Można by rzec, że niezwykła podróż, w jaką autor zabiera czytelnika książki, to pretekst do snucia opowieści z nauką w roli głównej.

Szymon Drobniak jest naukowcem (biologiem ewolucyjnym), a jednocześnie wielkim popularyzatorem nauki. I tym właśnie jest jego „przewodnik” — narzędziem do popularyzacji nauki. Podróż po miastach całego świata to okazja do przedstawiania wielu ciekawych zjawisk z dziedziny biologii, chemii czy fizyki.

Dla kogo jest ta książka? – dla wszystkich osób ciekawych świata, których nie odstraszy co nieco naukowych rozważań na przykład o powstawaniu lodowych sopli, pła, czy suchych kurzawek.

Jeśli zatem masz ochotę na lekką lekturę (rozmowa o śmierci sama w sobie lekka nie jest, ale wierz mi, tę książkę czyta się naprawdę lekko, łatwo i przyjemnie:), która zabierze Cię w niezwykłą podróż po całym globie — książka pana Drobniaka z całą pewnością jest dla Ciebie. Przekonasz się, że nauka nie musi być nudna i dostępna tylko dla wąskiego grona „jajogłowych”. Szymon Drobniak potrafi każde zagadnienie wyjaśnić w bardzo przystępny sposób, z dużą szczyptą humoru.

Zresztą, zdaje się, że wcale nie muszę specjalnie Cię zachęcać do sięgnięcia po tę książkę. „Suwałki” + „śmierć” = „muszę w to kliknąć”, nieprawdaż? „Mylisz się” – myślisz sobie? Być może. Ale zastanów się przez chwilkę. Jakie tematy, które pojawiają się w lokalnych mediach, najbardziej przykuwają Twoją uwagę? Pozytywne czy negatywne? Informacje o śmiertelnych wypadkach, zabójstwach, kradzieżach i napadach czy budujące newsy?

Być może to kwestia „wychowania” przez media, które latami przyzwyczajały nas do konsumowania negatywnych treści; być może „fascynacja” ludzką tragedią to genetyczna przypadłość naszego gatunku. Tak czy inaczej Szymon Drobniak dobrze wiedział, co robi, nadając swoje książce „zabójczy” tytuł;)

Życzę przyjemnej lektury.

1 KOMENTARZ

  1. Ktoś tu sobie pochlebia 🙂 Przypomnij sobie autorze średniowiecze i publiczne widowiska z katem w roli głównej albo pręgierze na rynkach dużych miast. Ludzie ochoczo oglądali wyczyny katów, mimo że gazet wtedy nie było, więc na pewno to nie sprawa mediów, ale raczej to drugie. Ewolucja człowieka wciąż trwa.

Dodaj komentarz